Kontrowersje wokół gazu wykorzystywanego w warszawskich autobusach zyskały szerokie zainteresowanie opinii publicznej, po tym jak portal Wirtualna Polska ujawnił powiązania Miejskich Zakładów Autobusowych (MZA) z firmą Omne Energia, która wcześniej należała do rosyjskiego Gazpromu. Zaskoczeniem dla wielu było wykreślenie tej spółki z listy sankcyjnej oraz sprzedaż jej za symboliczne 3 złote. W artykule przedstawiono kluczowe szczegóły tej sprawy, w tym reakcje władz Warszawy oraz zarzuty kierowane pod adresem obecnej administracji.
Powiązania z Gazpromem
Według doniesień Wirtualnej Polski, firma Omne Energia, dostarczająca gaz do warszawskich autobusów, została przejęta przez polskich pracowników Cryogasu, jednak wcześniej była częścią rosyjskiego OOO Rometa Capital, AO Kriogaz oraz cypryjskiej Cryoenergy Limited. Wartość aktywów tej spółki w 2021 roku wynosiła 509 milionów złotych, a jej przychody w 2022 roku sięgnęły 1,2 miliarda złotych.
Sprawa nabrała rozgłosu, gdy okazało się, że jeszcze niedawno firma ta znajdowała się na liście sankcyjnej jako podmiot wspierający rosyjską agresję na Ukrainę. Poprzednie kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) nie zgodziło się na jej usunięcie z tej listy, jednak w grudniu 2024 roku nowa administracja zaakceptowała transakcję sprzedaży firmy i skreśliła ją z listy.
Oświadczenie Rafała Trzaskowskiego
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wyraził swoje zaniepokojenie w tej sprawie podczas konferencji prasowej. „Informacje dotyczące zajezdni dostałem tydzień temu. Jestem całą sytuacją bardzo zaniepokojony. Rozmawiałem wielokrotnie ze spółką. Skierowałem jeszcze raz pytania do MSWiA, by tę sprawę wyjaśnić. Poprosiłem także spółkę o jak najszybszą analizę: czy można zmienić dostawcę gazu? Podjęliśmy kroki w sprawie uniezależnienia” – powiedział.
Trzaskowski podkreślił, że najważniejsze jest to, że w warszawskich autobusach nie ma rosyjskiego gazu. „To jest sprawa służb i ufam, że służby to jak najszybciej wyjaśnią” – dodał.
Wyjaśnienia MZA
Rzecznik MZA Adam Stawicki w przesłanym oświadczeniu zaprzeczył informacjom, że spółka kupiła gaz od podmiotu objętego sankcjami. „MZA nabyła nieruchomość przy ul. Płochocińskiej od spółki Michalczewski sp. z o.o. MZA nie kupiła instalacji gazowej ani żadnej innej infrastruktury od podmiotu objętego sankcjami. Gaz dostarczany przez Omne Energia pochodzi z terminala gazowego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu” – poinformował rzecznik.
Sankcje i zarzuty polityczne
W sprawie pojawiły się również głosy krytyki ze strony polityków PiS, którzy zarzucili Rafałowi Trzaskowskiemu brak nadzoru nad sytuacją. Posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska stwierdziła: „To PO, partia Rafała Trzaskowskiego, zdjęła rosyjską spółkę z listy sankcyjnej i umożliwiła dostarczanie gazu dla infrastruktury warszawskiej. Trzaskowski, jako wiceprzewodniczący PO, tak naprawdę w tym procederze brał udział”.
W odpowiedzi prezydent Warszawy podkreślił, że struktura firmy i jej historia nie należą do kompetencji władz miasta. „Od tego są służby. Dlatego skierowałem pismo do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aby wyjaśnić sprawę” – zaznaczył Trzaskowski.
Polityczna gra wokół gazu
Cała sytuacja wywołała falę spekulacji dotyczących tego, czy wykreślenie Omne Energia z listy sankcyjnej było uzasadnione. Jak twierdzi Tomasz Siemoniak, obecny szef MSWiA, „Nie ma rosyjskiego gazu w warszawskich autobusach. Gaz LNG sprowadzany jest przez terminal w Świnoujściu ze Stanów Zjednoczonych, Kataru albo Norwegii”.
Niejasności wokół tej sprawy pokazują, jak złożone mogą być powiązania gospodarcze i polityczne w kontekście sankcji oraz ich obchodzenia. Sprawa Omne Energia i jej powiązań z Rosją to tylko jeden z wielu przypadków, które mogą budzić pytania o skuteczność sankcji nałożonych na rosyjskie firmy w kontekście wojny w Ukrainie.
















